W ubiegłą dzielelę odbył się "Dzień modlitw za ofiary i byłych więźniów Majdanka". Obchody rozpoczęły się od Mszy Świętej składanej w naszym kościele, podczas której kazanie wygłosił ks. prof. dr hab. E. Walewander. Po niej odbył się wykład historyk dr Ewy Kurek pt. „Majdanek – niemieckie zbrodnie wobec polskich dzieci”. Następnie uczestnicy uroczyście złożyli wieńce przy Mauzoleum na Majdanku, gdzie odbyła się wspólna modlitwa.
Kazania ks. Walewandra ustostępniamy poniżej:
Ks. Edward Walewander
„Pan Bóg mnie wspomaga [...], wstydu nie doznam” (Iz 50, 7)
Kazanie wygłoszone 16 września 2018 r. w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego
na zakończenie Dni Majdanka
- Wymowny jest fakt, że na zakończenie Dni Majdanka spotykamy się w tutejszej świątyni. Swoją wymowę ma też jej patron - św. Maksymilian Kolbe, ofiara niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Tutaj bardziej niż gdzie indziej uświadamiamy sobie na nowo ogrom zła, jakie człowiekowi zgotował człowiek. Do tak strasznych nieszczęść, wielkiej tragedii doszło dlatego, że wcześniej człowiek odrzucił Boga i siebie postawił na Jego miejscu.
Chociaż teraz, w obliczu straszliwej hekatomby, może najbardziej wymowne byłoby milczenie, to jednak bardzo potrzebne jest także Słowo. I to Słowo chcę tu zostawić.
Urodziłem się dwa lata po zakończeniu drugiej wojny światowej, ale podobnie jak wszyscy ludzie z mojego pokolenia jej wybuch, przebieg i skutki mam w żywej pamięci.
Jak to możliwe? Wojna wszędzie była głównym tematem wspomnień. Tak było i u nas.
W moim domu rodzinnym, w sąsiedztwie, w całej miejscowości ciągle wracano do niedawnych tragicznych przeżyć. Zapadało mi to głęboko w pamięci. Wszystkim, którzy bronili wtedy Ojczyzny i cierpieli dla niej, należy się pamięć i wielka wdzięczność. Nawet ofiarą własnego życia, swoimi czynami kreślili historię epoki. Później szczerze i bez patosu opowiadali o tych okrutnych czasach. Dziś prawie nikt z nich już nie żyje.
Dlatego od urodzenia noszę w sobie wielki dług wobec tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą. Swym męstwem i odwagą zwyciężyli. Ale tak wielu zapłaciło za to swoim życiem.
Tutaj, zwłaszcza w mauzoleum na Majdanku, spoczywają doczesne prochy resztki ludzi, których w haniebny sposób zgładził niemiecki okupant. Jestem tu także i ja. Spłacam jak gdyby swój dług za to wszystko, co zaczerpnąłem z ich wzoru życia i zadanego im okrutnego cierpienia.
- Słowa proroka Izajasza wybrane na dzisiejszą niedzielę dobrze korespondują z tym, co przeżywamy teraz na Majdanku w pobliżu niemieckiego obozu zagłady. „Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. [...]. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, [...] wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze mną? Wystąpmy razem! [...]. Oto Pan Bóg mnie wspomaga! Któż mnie potępi?” (Iz 50, 5-
Czyż w tym słowie świętej księgi nie mieszczą się losy naszego patrona, franciszkanina św. Maksymiliana? Pamiętamy z wielu opowiadań wyraźną pychę widoczną w pogardliwym zachowaniu niemieckiego esesmana w odniesieniu do tego franciszkanina. Została ona pokonana przez spokojny wzrok tego polskiego kapłana, który się „nie cofnął i nie zasłonił twarzy przed zniewagami i opluciem”. Można by wymieniać także wiele innych nazwisk ludzi, którzy godnie przeżyli Majdanek. Niektórzy z nich są jeszcze pośród nas.
„Wystąpmy razem!”- to znowu odwołanie do wielkiego proroka Izajasza. Mówmy wspólnie o tym, czego doświadczyliśmy. Ewidentnie sprawiedliwość jest przecież po naszej stronie. Ci, co tyle zrabowali i przez to między innymi wzbogacili się, mogą również nam zadośćuczynić zadane straszne krzywdy i wyrządzone okrucieństwa.
- - mówi autor natchniony w Księdze Psalmów. - Opowiemy to przyszłemu potomstwu” (Ps 78, 3-
Zgodnie z tekstem Pisma Świętego na dzisiejszą niedzielę przypomnieliśmy sobie nauczanie starotestamentalnego proroka Izajasza. A w naszych czasach Bóg zwraca się do ludzi również dzięki św. siostrze Faustynie, która tak w swoim Dzienniczku zapisała Jego Boże przesłanie: „W Starym Testamencie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca” (Dz. 1588).
Co może przyczynić się do uleczenia świata? Przede wszystkim to, by nasza wiara pociągała za sobą dobre dzieła. „Wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” - to aktualne nauczanie św. Jakuba Apostoła (Jk 2, 17).
IV. W Ewangelii dzisiejszej Jezus pyta apostołów: „Za kogo uważają mnie ludzie?” (Mk 8, 27). Wzorem Jesusa warto, by każdy człowiek stawiał sobie takie pytanie. Szczera odpowiedz może być pomocna w naszej pracy nad sobą. Również poszczególne narody nie powinny uciekać od własnej oceny. Mają zwłaszcza obowiązek dopuszczać słowa prawdy dotyczące swojej przeszłości. Nie powinny się jej wypierać, a zwłaszcza kierować się kłamstwem, fałszowaniem historii. Winą za swe zbrodnie nie powinny obarczać innych, zwłaszcza naród, który w czasie wojny ucierpiał najwięcej. O tym trzeba wyraźnie mówić, bo to należy także do programu Dni Majdanka.
Zatem w mediach, zwłaszcza niemieckich, nie powinny pojawiać się określenia „polskie obozy koncentracyjne”. Z bólem przyjmujemy do wiadomości, że na przykład niemiecka telewizja ZDF nie chce przeprosić więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz za takie bolesne dla niego i dla nas wszystkich określenia.
Dodajmy jeszcze i te ciekawe konstatacje, że Niemcy ogromnie współczują emigrantom z Erytrei, Sudanu, nawet z Mali, ale nie mają większego współczucia dla Polaków i innych narodów, które w przeszłości tak okrutnie skrzywdzili. Słusznie twierdzi publicysta dziennika „Die Welt” Henryk M. Broder, że: „Niemieckie społeczeństwo, a szczególnie lewica, zawsze miało podopiecznych. Kiedyś był to proletariusz. Potem Trzeci Świat, następnie Palestyńczycy. Dziś są to uchodźcy. Niemiecki kurator zawsze potrzebuje podopiecznego, a ci [...] oporni Polacy nie chcą niemieckiej kurateli”[1].
Myślę, że warto było zacytować powyższe słowa znanego niemieckiego pisarza Brodera. Czynimy tak dlatego, ponieważ analizujemy wymowne historyczne spotkanie podczas którego Jesus wyraźnie pytał za kogo Go ludzie uważają.
Teraz wróćmy jeszcze na zakończenie do konwencji wspomnieniowej. W obecności mojej sąsiadki nigdy nie śpiewało się kolędy Cicha noc. Byłoby to dla niej zbyt bolesnym wspomnieniem lat cierpień w niemieckim obozie koncentracyjnym, gdzie w okresie Bożego Narodzenia, stojąc w zimnie na wielogodzinnych apelach, musiała słuchać tej kolędy, nadawanej przez megafony.
Z Ewangelii św. Marka wiemy, że Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami. I tak nauczał z wielką mocą:
„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, ten je zachowa” (Mk 8, 35).
My też należymy do ludzi Jezusa, można powiedzieć do otaczającego go tłumu. Co w nas pozostanie z dzisiejszego spotkania na zakończenie tak ważnych tegorocznych Dni Majdanka 2018 roku? Pozostańmy w ciszy z tym pytaniem.
[1] Kręcenie loków na łysinie. Z Henrykiem M. Broderem rozmawia A. Rybińska, „Sieci” 2018, nr 37 (z 10-16. 09. 2018), s. 74.
